Patrzysz na zdjęcia i tęsknisz

Siedząc na podłodze nowo wynajętego pokoju zastanawiam się nad sensem decyzji. Czasem pod wpływem najbardziej irracjonalnych bodźców i myśli podejmujemy bardzo radykalne działania.

Rzucamy studia, zrywamy związki, wyjeżdżamy na inny kontynent by zacząć nowe życie, wydajemy małą fortunę na niepotrzebne nam rzeczy. Próbujemy udawać jak bardzo lubimy być spontaniczni, goniąc za jakąś fantazją i wyobrażeniem o interesującym życiu.

A potem wracasz, z tej idylli innego życia. Siadasz na podłodze wśród sterty nierozpakowanych kartonów. Wyjmujesz z jednego z nich pierwszą lepszą książkę. Patrzysz na okładkę i zastanawiasz się co kiedyś urzekło cię w tej opowieści.

Kiedy musisz rozpakować torby i wrócić do normalnego życia zawsze gdzieś z tyłu pozostaje tęsknota. Za dźwiękiem fal rozbijających się o brzeg o poranku. Za wędrówkami, za graniem w karty w środku nocy, za rzucaniem piłką po pokoju. Za nocnymi spacerami brzegiem morza. Za patrzeniem w gwiazdy na kompletnym pustkowiu, za rozpoznawaniem drogi mlecznej i kierunków na niebie.

Tęsknisz. A musisz żyć. W chłodnej, jesiennej i mokrej Polsce. Musisz znowu chodzić do wcale nie ulubionej pracy. Wrócić na uczelnie i niczym pilny student uczęszczać na zajęcia.

I cieszysz się tym. Prozą życia, jakąś rutyną i organizacją, którą próbujesz wpleść w codzienność od kilku tygodni. A mimo to, mimo, że z radością chcesz uczyć się nowych rzeczy. Zdobywać wiedzę i słuchać nielicznych profesorów, którzy na kilometr zarażają cię swoją pasją. Mimo to, chcesz wrócić.

Do wstawania o 7 rano. Do spędzania całego dnia w słońcu i deszczu. Do bawienia się ziemią niczym przedszkolak. Do odrobiny przygody, do wyrwania się z rutyny bycia w domu. Tęsknisz do lata. Nie dlatego, że jest lepsze niż cała reszta roku, którą spędzasz na pracy. Lato jest po prostu inne, ma w sobie coś z wariata. Z rzuconego na wiatr balonika, który odlatuje w siną dal. Patrzysz na zdjęcia i tęsknisz. Tęsknisz za latem.

A przynajmniej ja tęsknie.