Weź głęboki oddech

Kiedyś, dawno temu, w jakimś odmęcie przeszłości, która czasami z nikąd pojawia mi się w głowie, prawie każdego wieczoru chodziłam z mamą na spacer. W ciepłe, letnie wieczory, szłyśmy ulicą, by dojść do oddalonej piekarni i kupić drożdżówkę z rodzynkami. Wprawdzie w drodze powrotnej drożdżówka zawsze znikała, jednak było coś pięknego w tamtych chwilach.

Jako dziecko tego nie dostrzegałam, ale był tam spokój. Krótki moment, w którym możesz się zatrzymać, wziąć głęboki oddech i celebrować chwilę. Dzisiaj nie ma zbyt wiele czasu by to robić.

W całej masie obowiązków, podczas nauki do egzaminów, podczas spotkań ze znajomymi, podczas bycia w pracy, ciągle mam w głowie minione, ciepłe, letnie wieczory.

Wieczory bez pośpiechu, bez telewizora czy komputera. Wieczory spędzone na rozmowach, na graniu w karty na gorącym od słońca piasku, pokrywającym stare boisko. Wieczory, kiedy szło się biegać, po ledwie oświetlonej bieżni. Roześmianych i radosnych ludzi, których mijało się po drodze.

Wieczory podczas których zastanawialiśmy się nad przyszłością. Długie, licealne, majowe weekendy, kiedy cieszyliśmy się, że mamy jeszcze ogrom czasu do matury. Wieczory i księżycowe noce podczas których, jako zbuntowani gimnazjaliści wypijaliśmy nasze pierwsze piwa. Późne wieczory spędzone na patrzeniu w gwiazdy. Zachody słońca, na pachnących świeżością polach. Świeże owoce zrywane z drzew zamieszkujących czyjeś ogródki.

Wielkie wyprawy, tylko po to by wyjść za miasto i rozpalić ognisko. Nogi pokryte tysiącem ugryzień komarów. Bieganie po polach i szukanie chabrów, idealnych do splecenia wianków. Długie monologi wygłaszane do ulubionych zwierząt.

Pierwsze kroki postawione na zimnej jeszcze tafli wody. Zbieranie truskawek, które zamiast do koszyka wkładaliśmy sobie do ust. Spacery wzdłuż rzecznej doliny. Burze, które przychodząc znikąd sprawiały, że biegliśmy do najbliższego schronienia. Zabawy w chowanego i udawanie, że lany poniedziałek wypada w środku lata.

Długie, ciepłe, letnie wieczory. Rozgrzane słońcem chodniki. Rozgrzani słońcem ludzie. Powiewy orzeźwiającego, letniego wiatru. Cisza i spokój. Moment. Chwila.

Weź głęboki oddech. Weź i spróbuj na chwilę pobyć z dala od dzisiejszego świata. Poczuj bryzę na twarzy, powiew wiatru i śpiew ptaków. Poczuj promienie słońca tańczące w twoich włosach. Weź głęboki oddech.

Po prostu weź głęboki oddech.

Głęboki oddech.

  • klarr

    Ojej ale mi przypomniałaś tym tekstem dzieciństwo *.* aż mam ochotę wyjść, zatrzymać się i spojrzeć na świat i swoje życie bez pośpiechu i obowiązków obecnych gdzieś tam z tyłu głowy 😉

  • Pingback: Czas na nie bycie | herekore.pl()