Czy warto zainwestować w czytnik ebooków?

Czytniki ebooków z miesiąca na miesiąc stają się bardziej popularne. Ciężko tego nie zauważyć gdy co raz więcej osób zamiast wyciągać z toreb i plecaków papierowe książki, wyciąga małe zgrabne czytniki. Spora część z was pewnie zastanawia się nad tym czy warto inwestować pieniądze w kolejny gadżet. Cóż, odpowiedz nie jest do końca jednoznaczna. Przede wszystkim zależy od tego co, jak często i gdzie czytamy. Na te pytania za was nie odpowiem, jednak w tym poście przybliżę wam wady i zalety czytników oraz podzielę się moją prywatną opinią na ich temat.

Przede wszystkim czym jest czytnik ebooków? 

Jak mówi nam sama nazwa, jest to urządzenie do czytania książek elektronicznych. Część z was pewnie się teraz śmieje, że mówię o tak oczywistych sprawach. Jednak czytnik tak na prawdę służy tylko do czytania ebooków, nie poprzeglądany na nim internetu, ani nie zagramy w żadne gry. W końcu to nie jest tablet, znacząca różnica między tymi urządzeniami to jednak nie funkcje, a ekran. Czytniki mają specjalny ekran zwany e-ink. Nie wytwarza on żadnych fal, ani szkodliwego światła(większość czytników nie ma nawet podświetlanego ekranu). W kontakcie z promieniami słonecznymi zachowuje się zupełnie jak kartka papieru, więc nawet w słońcu można na nim bez problemu czytać. Ten ekran to bezsprzeczna zaleta, dzięki niemu oczy męczą się o wiele mniej niż podczas czytania na tablecie czy smartfonie.

Jeśli miałabym podać najważniejszą zaletę czytników była by to z pewnością mobilność. Świadomość, że jadąc w podróż mogę wziąć ze sobą cienkiego kindla, zamiast grubej książki, którą i tak pewnie bym całą przeczytała w połowie wyjazdu. Biorąc czytnik nie muszę się zastanawiać, którą z książek spakować do torby. Niestety czytnik to wciąż sprzęt elektroniczny, a to znaczy że wszelkie wstrząsy, upadki, przypadkowe kąpiele(te nieprzypadkowe też) mogą go uszkodzić.

Dużo osób mówi, że odkąd są w posiadaniu czytnika czytają więcej. Osobiście myślę, że czytam mniej więcej tyle samo, chociaż to właśnie dzięki czytnikowi zaczęłam więcej czytać w języku angielskim. Papierowe książki obcojęzyczne są dość drogie a kupując ebooka na Amazonie nie płacę aż tak dużo. Dodatkowym plusem jest też słownik, który ułatwia czytanie, jak nie znamy jakichś słówek i gubimy sens lektury.

Kolejna rzecz to coś co bardzo mi się podoba w kindlu: odlicza czas do przeczytania rozdziału. Co prawda czas jest dość błędny, ale z moich obserwacji wynika, że jedna ich minuta to mniej więcej jedna strona, może troszkę więcej. Strasznie mi się podoba ta opcja, bo mam w zwyczaju, w normalnych książkach, zawsze przed rozpoczęciem rozdziału liczyć ile ma stron. Lepiej mi się czyta, kiedy mam pod kontrolą ile mi zostało do końca. Co prawda w kartkowaniu stron była jakaś magia, jednak czytając ebooki oszczędzam trochę czasu.

Kindle z pewnością też przydaje się na studiach, zwłaszcza tych humanistycznych, na których trzeba dużo czytać. Drukowanie wszystkich fragmentów książek nie sprzyja porządkom w notatkach. Im więcej kserówek tym większy bajzel. Mówię z własnego doświadczenia, miałam w swoich zbiorach tyle kserowanych fragmentów książek, że brakowało mi nawet miejsca gdzie mogłabym je trzymać. Niestety czytniki dość kiepsko radzą sobie z wczytywaniem obrazów, przez co z częścią książek mogą być problemy.

IMG_20160802_142452

Wrzucając wszystko w jedną pigułkę, spisałam listę zalet i wad czytników

Zalety czytników:

  • Małe gabaryty
  • Lekkość
  • Wszystkie książki w jednym miejscu
  • Wbudowany słownik usprawnia czytanie w obcych językach
  • Ebooki są tańsze (niewiele, ale jednak).

Wady czytników:

  • Zawsze może nam paść bateria (co prawda po komunikacie, że bateria jest rozładowana da się jeszcze trochę doczytać)
  • Czytnik jest bardziej podatny na uszkodzenia (papierową książkę od biedy nawet po kąpieli można uratować, z czytnikiem może być gorzej)
  • Nie mają w sobie tej „magii”
  • Nie wszystkie starsze książki są dostępne w wersji elektronicznej
  • Czytniki zazwyczaj kiepsko sobie radzą z wyświetlaniem obrazów, więc czytanie książek z dużą ich ilością przysparza trudności.
  • Cena (za sam czytnik musimy sporo zapłacić, a do tego dochodzą przecież jeszcze ceny książek)

Oczywiście wiadomo, że w dalszym ciągu toczy się dyskusja co jest lepsze, książki papierowe czy ebooki.  Tak na prawdę nie ma znaczenia czy czyta się książkę tradycyjną czy ebooka, ważne jest to by w ogóle czytać.

A więc czy warto kupić czytnik ebooków?

Jeśli czytasz dużo, zwłaszcza poza domek to tak, jednak jeśli czytasz mało i nie masz pewności czy zaczniesz czytać więcej, a czytnik w rezultacie będzie leżeć na półce i zbierać kurz, to chyba warto to jeszcze raz przemyśleć.

Ja osobiście uważam, że zakup kindla był bardzo dobrą decyzją. Mogę go wziąć wszędzie i czyta się na nim świetnie. Jest mały, poręczny i wygodny.

*w tym wpisie używałam na przemian słowa ‚czytnik’ i ‚kindle’, jednak poza Amazonem(marką produkującą Kindle) jest wiele innych marek produkujących czytniki ebooków.

  • klarr

    Osobiście uwielbiam książki w wersji papierowej. Jak napisałaś, mają w sobie to coś 🙂 No i na niekorzyść czytnika przemawia u mnie mocny argument, że czytam mało. Na studiach tłumaczę to brakiem czasu 😀 Gdy już czytam jakąś powieść lubię mieć ją namacalnie, móc zagiąć róg tam gdzie skończyłam (wiem, niszczenie książki, ale lubię takie ‚zniszczone’, mają duszę według mnie) 😉

    • Też kiedyś zaginałam rogi w książkach, teraz już się nauczyłam używać zakładek :D.
      Zgadzam się co do tego, że zniszczone książki mają dusze, jakby za każdym razem jak ktoś ją czyta coś w niej zostawało 🙂