Czego nigdy byś nie zrobił?

Kiedyś, w gimnazjum na lekcjach języka angielskiego słuchaliśmy piosenek i patrząc na słowa uzupełnialiśmy luki w tekście. Takie ćwiczenie, by dzieciom (młodzieży) było prościej się czegoś nauczyć. Pamiętam, że jednego razu słuchaliśmy Hurricane zespołu 30 seconds to mars i kiedy już tłumaczyliśmy tekst piosenki z angielskiego na polski, nauczyciel cytując utwór zapytał się naszego kolegi:

„Tell me would you kill to save a life?” (Powiedz mi, czy zabiłabyś, aby ocalić życie?)

Chłopak odpowiedział wtedy, że nie wie co by zrobił, bo nigdy nie był w takiej sytuacji.

Wyobrażacie sobie takie słowa, padające z ust 14 latka? Pamiętam, że byłam wtedy pod ogromnym wrażeniem tego co powiedział. W końcu to cholernie mądre, zwłaszcza jak myśli tak uczeń gimnazjum. Każdy przecież wie,  że gimbaza to tylko puste dzieciaki, piwo za blokiem i fajki palone w sekrecie. Z perspektywy czasu nie wiem czy to co powiedział, to były jego samodzielne wnioski czy po prostu coś co zasłyszał w jakimś filmie. Nie jest to jednak ważne, chodzi o samo stwierdzenie.

Ludzie bardzo często puszczają w świat zapewnienia, że nigdy, by czegoś nie zrobili. Nigdy, by nikogo nie okradli, nigdy, by nie strzelili do człowieka, nigdy, by nie skazali niewinnej osoby na cierpienie, czy nawet nigdy, by nie zdradzili małżonka. Nigdy, nigdy, nigdy. Tylko skąd oni mogą to wiedzieć?

pexels-photo-92236

Wydaje mi się, że nikt nie może mieć pewności, co do tego, jak zachowa się w jakiejś hipotetycznej sytuacji, ja przynajmniej nie mam. Mogę sobie wymyślać milion scenariuszy, mogę sobie wmawiać, jak zareaguję na różne bodźce, a w rezultacie i tak zawsze robię coś kompletnie innego. Nawet jakbym chciała, to nie jestem w stanie powiedzieć, że nigdy bym czegoś nie zrobiła, bo po prostu tego nie wiem.

Zastanów się ile razy zdarzyło ci się powiedzieć to magiczne „nigdy”. Zastanów się ile razy udało ci się potem tego dotrzymać. Dużo pewnie tego nie ma, co?

Tak często działają plotki i różnego rodzaju obgadywanie za plecami. Weźmy sobie hipotetycznie, że ktoś zostawi dziecko same w domu i zdarzy się wypadek. Co się wtedy dzieje? Robi się sensacja. Zbiera się grupka osób, która mówi: „Ja nigdy bym tak nie zrobił/a”. Nikt nie zastanawia się w jakiej konkretnej sytuacji była ta osoba. Wszyscy od razu zakładają, że oni postąpiliby inaczej. Nikt nie pomyśli wpierw o powodach, dla których ktoś zrobił to co zrobił. A może po prostu dziecko było na tyle duże, że sobie radziło? Może było to tylko wyjście na dwie minuty po mleko, by dziecko mogło coś zjeść? Jeśli nie wie się jaka to była sytuacja, jeśli samemu się w takiej nie było to niech się nie mówi, że nigdy, by się tak nie postąpiło.

To proste.

Najzwyczajniej w świecie.

Nigdy nie mów nigdy.

  • klarr

    Człowiek uczy się na błędach. Po kilku złamanych obietnicach, sama już wiem, że nie warto zaklinać się, że nigdy się czegoś nie zrobi. Od razu przychodzą mi do głowy poimprezowe poranki, gdy płowa z nas zaklina się, że nigdy więcej się już tak nie upije. Cóż, myślę, że nie wielu osobom udało się dotrzymać słowa 🙂