Czasem spontaniczne decyzje są najlepsze

Gdzieś, kiedyś ktoś mądry powiedział, że niepodejmowanie decyzji to też decyzja. W jeszcze innej czasoprzestrzeni, pewien bardzo znany wiedźmin stwierdził, że „Lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać.”

Może to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że ludzie lubią nie podejmować decyzji. Wydaje im się wtedy, że chwila na zastanowienie jest dobrym pomysłem. Z pewnością jest, o ile rzeczywiście jest chwilą. Niestety bardzo często chwila zamienia się w tygodnie, tygodnie w miesiące, a miesiące w lata. Aż pewnego dnia dociera do nich, że zamiast ruszyć zatrzymali się w miejscu, a czas przeleciał im przez palce.

Osobiście nigdy nie postrzegałam minionego czasu jako straconego, czy też jako cofnięcie się. Po prostu zmieniamy drogę, początkowo może ona być nudna i wybrakowana, a w naszej głowie ciągle tkwi widok idealnego asfaltu z poprzedniej trasy. Każda ścieżka jednak się kiedyś kończy, a z każdej polnej drogi kiedyś wyjdziemy na autostradę. Przynajmniej mam taką nadzieję.

W moim życiu podejmowałam wiele decyzji. Jednych żałuję innych nie. Wiele z nich było skrupulatnie przemyślanych, ale jednocześnie wiele też było spontanicznych. Część z nich była dobra inne mniej, jednak te spontaniczne decyzje o wiele częściej okazywały się lepsze niż te przeanalizowane.

Spontaniczne decyzje

W połowie drugiego semestru, w kwietniu rok temu podjęłam decyzję o zrezygnowaniu ze studiów i nie mam tu na myśli zrezygnowania ze świadomością, że zmienię kierunek. Ja po prostu zrezygnowałam ze studiów ze świadomością, że przez jakiś czas na pewno na nie nie wrócę. Nadal nie wiem co mnie do tego podkusiło i co sprawiło, że w pewnym momencie byłam tego całkowicie pewna. Jakaś dziwna siła szepcząca do ucha, że to jest najlepszy pomysł. Posłuchałam się więc tego głosu, tylko że początkowo nawet głupio mi było się do tego przyznać. Zwłaszcza widząc ten wzrok ludzi, którzy patrzą się na ciebie z kompletnym niezrozumieniem, jakby chcieli zapytać czy przypadkiem nie powinni zawieść cię do psychiatry. A jak ktoś mnie próbował przekonywać do robienia kursów zawodowych, czy powrotu na studia to się rzucałam i ignorowałam wszystko. Taka próba pokazania wszystkim, że wiem co robię, pomimo że nie miałam o tym bladego pojęcia.

Czy tego żałuję? W jakimś stopniu na pewno, jednak teraz, po roku bez studiowania mam tą świadomość, że w tamtym momencie to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Udało mi się to wszystko przemyśleć, zrozumieć czego oczekuję od ewentualnych studiów, od życia i podjąć świadomą decyzję o złożeniu papierów na nowy kierunek.  Pozwoliło mi to też podjąć się czegoś, o czym myślałam już w trakcie nauki w liceum. Najważniejsze jest to, że zyskałam większą znajomość samej siebie.

Czasami okazuję się że te trochę irracjonalne, spontaniczne decyzje mogą okazać się tymi ważniejszymi niż te skrupulatnie przeanalizowane i przemyślane. Warto posłuchać tego co gdzieś tam nam siedzi w głowie, nawet jeśli w danym momencie wydaje się to niepoważne, a ludzie wkoło dziwnie się patrzą.

  • klarr

    Czyżbym dobrze wyczytała między wierszami, że od października zacznie się nowa, lepsza przygoda? 🙂

    • Jeszcze nie wiadomo czy lepsza 🙂

      • klarr

        Trzymam kciuki, żeby była taka jak w założeniu :>

  • Pingback: Wątpliwości są okej | herekore.pl()