Czasem potrzebujemy usłyszeć, że jesteśmy dobrzy

Lubimy być silni. Samowystarczalni. Lubimy mieć w sobie przekonanie, że jesteśmy dobrzy w tym co robimy, lubimy wierzyć że nasze marzenia się spełnią, lubimy wiedzieć że damy sobie rade, niezależnie od ilości wody, która spadnie nam na głowę. Nie tyle lubimy, co potrzebujemy tacy być. W jakiś sposób pozwala nam to iść na przód, pokonywać kolejne przeciwności losu. W większości przypadków nawet nam się udaje. Z powodzeniem wierzymy w nasze możliwości, realizujemy postawione cele i z podniesioną głową, brniemy przez nawał śniegu spoglądając na coraz bliżej znajdujący się wierzchołek.

Jesteśmy silni, a przynajmniej chcielibyśmy tacy być.

Większość coachów, trenerów rozwoju osobistego powtarza, że kluczem do szczęścia i realizacji siebie jest znalezienie pewności siebie, znalezienie jej w sobie a nie szukanie jej na zewnątrz. Tylko czasem to po prostu nie działa.

Niezależnie od tego jak bardzo jesteśmy niezniszczalni, jak bardzo wierzymy w siebie czasem po prostu potrzebujemy usłyszeć od kogoś, że jesteśmy dobrzy, że sobie poradzimy. Potrzebujemy wsparcia. Już bardzo dawno ludzie zauważyli, że w pojedynkę bardzo ciężko wygrać jakąkolwiek bitwę. A realizacja marzeń jest bitwą, czasem bardzo trudną i wymagającą. Łatwiej się walczy w bitwach mając kogoś po naszej stronie. Jeśli bierzemy udział w trudnej walce to stając do niej sami, z góry założymy porażkę. Mając kogoś, kto nas wspiera będziemy walczyć do upadłego.

Powtarzanie frazesów, że jeśli ty nie uwierzysz w siebie to nie zrobią tego inni jest prawie jak kopanie leżącego. Nie polepszy sytuacji, zazwyczaj tylko ją pogorszy. Tylko my ciągle chcemy wierzyć w to, że nie potrzebujemy potwierdzenia od świata, że jesteśmy dobrzy, ale tak na prawdę każdy z nas chce usłyszeć to od osoby trzeciej, od kogoś z boku, kogoś kto nie jest nami.

W każdym bądź razie ja chcę, bo doskonale wiem, że jeśli dzielę się z kimś planami czy marzeniami i słyszę śmiech, albo stwierdzenie, że się do tego nie nadaję, to tracę jakiś ułamek siły. Wydaję mi się, że każda osoba potrzebuje wsparcia. Nie bez powodu ludziom uzależnionym, chorym, z problemami organizuje się specjalne grupy. Nie dlatego, że są słabi czy nie mają pewności siebie, tylko dlatego, że poczucie że ma się kogoś obok, uspokaja i zwiększa wolę walki.

W jednej z książek Carlosa Ruiz Zafona pojawia się cytat: „Odnieść w życiu sukces, kiedy rodzina wspiera i pomaga, to żaden powód do dumy.” Ja myślę, że odniesienie sukcesu to zawsze powód do dumy, niezależnie od tego ile osób podtrzymuje drabinę po której się wspinamy. Brak wsparcia to po prostu mniej siły do walki, więcej pytań, na które nikt za nas nie odpowie, to przede wszystkim o wiele więcej wątpliwości.

Wątpliwości i pytania na które nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Siedzisz, myślisz i w pewnym momencie zaczynasz wierzyć coraz mniej, aż w końcu przestajesz, chyba że jesteś silny. Ja chyba nie jestem. I  myślę, że nikt z nas tak do końca nie jest. Czasem potrzebujemy usłyszeć, że jesteśmy dobrzy i że damy sobie radę. Od czasu do czasu, nie za często.

  • Nigdy nie wierz trenerom sukcesu. Ich jedynym sukcesem jest umiejętność skubania słuchaczy.