Masz szaleństwo w oczach

Nie znam Cię. Jednak wiem o Tobie jedno. Masz szaleństwo w oczach, tą iskierkę blasku, która pojawia się wraz z każdą chwilą zachwytu i pragnienia. Mały, trochę nie obliczalny błysk obłąkania w momencie kiedy zatracasz się w czymś co możesz nazwać pasją. Każdy z nas to ma, a przynajmniej każdy z nas chciałby to mieć.

Od dziecka bezustannie marzymy. Marzymy o wszystkim. Widzimy oczami wyobraźni naszą przyszłość, nasze najgłębsze pragnienia i najskrytsze lęki. Wieczorami przed snem wyobrażamy sobie miliardy sytuacji, tysiące wariantów jednego spotkania. Wymyślamy idee, wynalazki i projekty, które byłyby wstanie zmienić świat. Mamy wewnętrzną potrzebę zrobienia czegoś o czym ludzie będą pamiętać, czegoś co chociażby na jedną sekundę odmieni czyjeś życie.

Chcemy mieć pasję. Pasję, która wyzwala w nas ogromne pokłady energii i chęci. Pasję, która sprawia, że czujesz się jak na haju. Wtedy nie liczy się brak snu, brak jedzenia czy nawet pragnienie. Jest tylko jedna chwila, ta która właśnie trwa. A ty czujesz ją całym sobą. Pragniemy czuć wszystko w stu procentach. Kochać całym sercem, odkrywać całą duszą, płonąć całym ciałem.

A jednak coś nas blokuje.

szaleństwo w oczach

A może raczej to my blokujemy.

Blokujemy nasze emocje. Nie dopuszczamy by się uwidoczniły. Mówimy sobie, że jeśli jesteśmy wściekli na szefa to nie możemy pokazać naszej wściekłości bo zostaniemy bez pracy. Nie możemy okazać zmęczenia, bo wszyscy pomyślą, że jesteśmy słabi. A jak jesteśmy szczęśliwi i idziemy ulicą z uśmiechem to ludzie patrzą się na nas jak na kosmitów. Dlatego stajemy się neutralni, neutralni wobec świata, wyładowując emocje na ludziach, którzy nie są ich przyczyną. Wmawiamy sobie, że to jest dobre, bo przecież jakoś trzeba przetrwać. A za przetrwanie trzeba zapłacić określoną cenę, nawet jeśli ta cena niszczy nas od środka, to i tak wmawiamy sobie, że za wszystko trzeba jakoś zapłacić.

Jest jednak jedna, mała rzecz, którą każdy z nas dostał za darmo wraz z pakietem ogromnego zaufania. Nazywa się życie i wcale nie chodzi w nim o to by je przetrwać, ale przeżyć. Przeżyć w sposób który pozwoli nam czuć to obłąkanie, czuć gorący płomień płonący w nas samych. Po prostu żyć. Żyć z szaleństwem w oczach. Żyć tak by kiedyś w przyszłości nie żałować braku odwagi do okazywania tego co czujemy.