Jedna z tych osób, które się kocha albo nienawidzi

Dla jednych to idiota i egocentryk mówiący jedynie o seksie, dla innych wielki artysta i wizjoner idealnie punktujący rzeczywistość. O kim mowa? Oczywiście o Woodym Allenie.

Na moje szczęście, albo i nieszczęście zaliczam się do tej drugiej grupy. Za każdym razem jak ktoś wspomni o tym niskim neurotyku to moje tętno przyśpiesza niczym jak przy pierwszym spotkaniu z miłością życia. Nie chcę tutaj obsypywać Allena tęczą i mówić jak bardzo jego filmy są życiowe i jak poprzez nietuzinkowy humor ukazują nam problemy dzisiejszego świata.

Jednak Allen zasługuje na tęczę, a przynajmniej na jakiś jej kawałek. W końcu jego filmy to przede wszystkim obrazy niebanalnie skłaniające do myślenia, czasem o egzystencji, a czasem o kiepskich żartach. Jednak Allen poza tą pozornością obrażania wszystkich naokoło, śmiania się z historii i uwielbieniem dla Nowego Jorku mówi przede wszystkim to co większości z nas chodzi po głowie. Mówi o tym co przez wiele lat było tematem tabu, mówi o tym czego każdy z nas w głębi duszy się boi. Jeśli ktoś powie mi, że nigdy nie bał się śmierci to zaśmieję mu się w twarz. Bo wszyscy się boimy, ale nikt nie mówi o tym głośno, no oprócz Kościoła, psychiatrów i Allena.

Woody Allen

Woody jest najbardziej specyficznym reżyserem i scenarzystą ze wszystkich obecnie tworzących. Wystarczy spojrzeć na fakt, że co roku pokazuje nam nowy film i jak sam twierdzi pomysłów na kolejne mu nigdy nie zabraknie. Wydawać co roku nowy film, gdzie większość z nich są naprawdę dobre to nie lada wyczyn. Dużo osób stwierdzi teraz, że Allen już jakiś czas temu się wypalił, że jego obecne filmy są kiepskimi komediami o miłości i nijak mają się do dzieł takich jak Manhattan czy Annie Hall. Nie da się zaprzeczyć, że jego nowe filmy są inne, jednak momentami odnoszę wrażenie, że są dojrzalsze, że mówią w sposób bardziej ułożony, nie sypią już żartami przy każdej scenie, a jednak przywołują uśmiech na twarzy.

W dziełach każdego artysty widzimy drogę jaką przebywa człowiek. Poprzez każdy film spoglądamy na proces ewaluacji. Woody Allen ze scenarzysty tworzącego naprawdę świetne komedie stał się człowiekiem piszącym filmy nie infantylne, traktujące w mocno oryginalny sposób o problemach naszych czasów. Wiadomo, że każdy twórca w swojej twórczości ma lepsze i gorsze momenty. Sztuką jest pomimo tych gorszych nie zwalniać tępa i wciąż wykonywać swoją pracę z pasją i zapałem. A to właśnie robi Woody.

Filmy Allena jak wiele dzieł innych ludzi będą nieśmiertelne, chociaż jak powiedział sam zainteresowany:

Sztuka niczego nie ocala, nie zapewnia nieśmiertelności. Są w kinie arcydzieła Bergmana czy Truffauta, które ogląda się dziś i pewnie oglądać będzie za 50 lat, ale oglądają je nie umarli, tylko żyjący.