Rozrywka XXI wieku

Gdyby w jakiś nadzwyczajny sposób nagle przenieść się do np. XVII wieku z ludźmi byłoby bardzo kiepsko. Wszyscy są tak przyzwyczajeni do technologi, nie tylko w pracy ale też w każdej możliwej rozrywce, że czasem nie wiem jakby mogli żyć bez codziennej dawki Ukrytej Prawdy czy innej tego typu rozrywki.

Żyjemy w czasach kiedy kino jest bardzo powszechne. Płyty z filmami dostępne są w niemal każdym sklepie. Prawie każdy z nas ma telewizor, komputer z Internetem. Można powiedzieć, że to też raj dla miłośników kina. Jednak z pewnością jest to raj dla zwykłych odbiorców kolorowego obrazu. Wystarczy spojrzeć na program telewizyjny. W godzinach kiedy najwięcej osób ma czas usiąść przed nim na antenie lecą opery mydlane i seriale dokumentalizowane. I wszyscy się tym zachwycają, w szkołach i pracy dyskutują o najnowszych odcinkach Trudnych Spraw czy Ukrytej Prawdy. A jeśli ktoś o godzinie dwudziestej wolałaby obejrzeć jakieś bardziej ambitne kino czy nawet jakikolwiek interesujący program to może o tym co najwyżej pomarzyć w trakcie oglądania Na Wspólnej.

Nie chce tutaj mówić, że to złe, każdy z nas czasem ogląda takie programy. Kiedyś też tak było, tylko ludzie zamiast siedzieć i oglądać telewizje wychodzili plotkować. Teraz jednak to jest masowe, ludzie mówiący o sobie wykształcony i światły obywatel czas spędzają na oglądaniu kłótni rodzinnych, które nie są nawet prawdziwe. Rozumiem, że od czasu do czasu można obejrzeć jakiś shit, ale codziennie, po parę godzin to chyba przesada.

rozrywka

Z literaturą wcale nie jest lepiej. Nie mówiąc o tym, że połowa Polaków nie czyta w ciągu roku nawet jednej książki, to reszta czytająca nie koniecznie czyta książki warte uwagi. Przykładem jest chociażby 50 twarzy Greya. Jak tylko książka wyszła panował nad nią wielki zachwyt. Tylko nad czym on był? Pomijając to, że ta powieść to fan fiction napisany na podstawie innej książki, to czytając to można odnieść wrażenie że autorem jest dziecko. Ktoś może powiedzieć, że jest to opowieść o miłości. W zasadzie to prawda, ale tą miłosną historie można by opowiedzieć w jednym tomie. W końcu dwie trzecie tej książki mówi tylko o tym jak główni bohaterowie „rozpadają się na tysiąc kawałków”. I nie zdziwię się jeśli połowa osób deklarujących przeczytanie więcej niż jednej książki przeczytało tylko coś typu Greya. W zasadzie to dobrze, że chociaż to, tylko jak to się ma do tego, że kiedyś ludzie dla rozrywki czytali Mickiewicza?

Wiadomo, że każdy czasem lubi się odmóżdżyć i obejrzeć czy przeczytać coś co nie wnosi nic do naszego życia, ale jeśli ktoś za jedyną rozrywkę traktuje oglądanie Trudnych Spraw to niech nie mówi, że jest super wykształconym i światłym człowiekiem, bo to jest po prostu śmieszne.