Nie warto być realistą

Szklanka jest do połowy pusta czy pełna? A może po prostu wypełniona? Nie lubię tego pytania, to tak jakby po odpowiedzi na pytanie o ilość chmur na niebie wnioskować jaką mamy porę roku. Trochę głupie i bezzasadne. No ale skoro już rozmawiamy o szklankach z wodą. To zastanów się dobrze. Pusta, pełna czy tylko z jakąś zawartością?

Pamiętam jak będąc dzieckiem nikt nigdy nie chciał być pesymistą. Wszyscy zawsze mówili, że szklanka jest do połowy pełna. Czasem zdarzali się tylko tacy co wymyślali wycwanione odpowiedzi, typu: „Wody i tak jest za mało” albo „Jest po prostu z zawartością wody”. Chcieli tak bardzo udowodnić światu że są realistami, w końcu najlepiej jest być realistą, zdrowe i realistyczne podejście do świata to podstawa.

Z perspektywy czasu wydaje mi się to głupie. Realista ma bardzo, w zasadzie za bardzo realistyczne podejście. Jeśli patrzysz na świat dokładnie tak jak go widzisz to nie ma możliwości by udało się zrobić cokolwiek nowego. Gdyby taki Leonardo był realistą, nigdy nie naszkicowałby rzeczy, które skonstruowano dopiero setki lat po nim.

realista

W zasadzie to nawet pesymiści mają w sobie więcej skłonności do pracy twórczej. Jak ktoś kiedyś powiedział „Pesymiści są potrzebni światu: gdy optymista wynalazł samolot, pesymista skonstruował spadochron.” Wiadomo jednak, że najlepiej jest być optymistą. Świadomość tego, że coś się uda bardzo pomaga w dążeniu do celu. Jeśli nie wierzy się, że można coś osiągnąć bardzo szybko gubi się motywacje i chęć do dalszego działania.

Realista jednak nie tylko nie wierzy w to, że coś się nie uda. Realista sądzi, że to coś jest niemożliwe. Realiści sto lat temu mówili, że polecenie w kosmos jest nierealne. Ba, pięćset lat temu oni mówili, że ziemia jest w centrum wszechświata.

Gdyby wszyscy ludzie byli realistami, to nadal siedzielibyśmy w jaskini nie umiejąc rozpalić ognia, bo nikomu nie przyszłoby do głowy ze może powstać ogień z pocierania o siebie dwóch kamieni.

To nie realiści, a optymiści i marzyciele budują i rozwijają ten świat.

  • Zakręcona

    dziękuję ci za ten wpis. Trafiłam na tego bloga przypadkowo. Sama ostatnio mam takie rozważania. Ponieważ szukam siebie zaczynam zauważać jak nierealistycznie dotąd na siebie patrzałam, uważając się z jednej strony za wyjątkową a z drugiej strony zawsze czując się gorsza. Dotąd nie potrafię tego zbalansować. Pomyślałam, że może jeśli spojrzę na siebie całkowicie realistycznie, to nabiorę więcej pokory i zacznę inaczej traktować ludzi. Tylko boję się, że jak przesadzę z tym realizmem to dojdę do wniosku, że wogóle nie powinnam wychodzić z domu. Wkońcu mamy tyle ideałów dookoła siebie. Realizmu powinni uczyć się ci, którzy przesadzili z wyobraźnią.