Magia istnieje naprawdę!

Zastanawialiście się kiedyś jak by to było żyć w świecie Harrego Pottera, gdzie wystarczy machnąć magiczną różdżką by z kurtki zrobić parasolkę, czy też przywołać do siebie książkę z drugiego końca pokoju? Jestem pewna, że każdy kto przeczytał serię książek o młodym czarodzieju z pewnością marzył by dostać list z Hogwartu. 

Mam dla was dobrą wiadomość, otóż magia istnieje naprawdę!

Co prawda ma ona niewiele wspólnego z różdżkami i lewitującymi przedmiotami, ale jednak jest. Pewnie teraz mówicie pod nosem „zwariowała” i zastanawiając się o czym mówię stukacie się palcem w czoło. Tak więc już wyjaśniam.

Zapewne jest wśród was ktoś, kto spotkał się kiedyś z pojęciem siły przyciągania. Ja swoją pierwszą styczność z nim miałam dobrych kilka lat temu, kiedy na lekcji angielskiego w ramach nauki języka nauczyciel puścił nam film zatytułowany „The Secret”. Jest to film dokumentalny a mówi właśnie o sile przyciągania. Mówiąc w skrócie siła przyciągania jest prawem, według którego intensywnie myśląc o czymś sprawiamy, że świat nam to daje, nie w bezpośredni sposób oczywiście, ale za pomocą stwarzania sprzyjających ku temu sytuacji. Do filmu, jak i do samego prawa przyciągania podchodziłam kilkakrotnie, początkowo wydawało mi się to trochę bezsensowne, potem z czasem zaczęłam się nad tym zastanawiać i w końcu idea prawa przyciągania zaczęła mnie interesować. Wstrzymam się ze stwierdzeniem, że wierzę w każdy aspekt teorii o przyciąganiu, jednak coś sprawia by zatrzymać się nad tym na dłużej.

Prawo przyciągania w czystej formie trochę pokrywa się z wiarą. Jeśli ktoś będzie intensywnie myślał np. o rowerze to prawdopodobnie ten rower do siebie przyciągnie. Tak samo jeśli ktoś kto wierzy w Boga będzie się intensywnie modlił o rower to też prawdopodobnie go dostanie. Czasem oglądając wyżej wspomniany film mam wrażenie, że to taka trochę wiara dla nie wierzących, co moim zdaniem trochę mija się z samą ideą bycia nie wierzącym.

Jednak pomijając spojrzenie na siłę przyciągania ukazaną w filmie, spójrzmy na inne jej aspekty.

Bardzo możliwe, że część z was spotkała się już z siłą przyciągania, tylko nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Istnieje teoria, że jesteśmy sumą pięciu osób z naszego otoczenia, z którymi spędzamy najwięcej czasu. Myślę, że coś w tym jest. Nawet jeśli początkowo nie dorównujemy tym osobom, to z czasem poziom się wyrównuje. Często mówi się, że jeśli ktoś chce zarabiać więcej to powinien obracać się w towarzystwie takich ludzi, bo to właśnie sprawi że zaczniemy czerpać z ich doświadczenia, zacznie patrzeć co oni robią by tyle zarabiać aż w końcu sam zacznie tak robić.

Tak samo jest z tym, że mając jakieś określone nastawienie przyciągamy osoby o podobnym nastawieniu. Dla przykładu, kiedy jesteśmy nastawieni bardzo pozytywnie do świata, mamy dużo energii, działamy z pasją to przyciągamy do siebie takich samych ludzi.

Zupełnie jak z przyciąganiem do siebie przedmiotów za pomocą zaklęcia Accio! Tylko, że zamiast przedmiotów przyciągamy życiowe sytuacje. A czy możliwość przyciągnięcia do siebie określonego typu ludzi, osób które pomogą nam zmienić nasze życie na lepsze, które będą sprawiać że zakwitamy nie jest o wiele lepsze niż przyciągnie do siebie przedmiotów?

Zdecydowanie jest lepsze, w końcu to ludzie z którymi mamy styczność kreują nasze życie i pomagają nam budować wspomnienia, a nie kolejny niepotrzebny przedmiot.

  • klarr

    Tylko czemu te sytuacje życiowe nie przychodzą do nas tak szybko jak przedmioty po zaklęciu Accio? 😀
    Niestety ja jestem sceptycznie nastawiona do filmu, ponieważ z doświadczenia wiem, że jesli uważam, że coś będzie dobrze to od razu to sie wali i na odwrót, kiedy myślę, że coś zawaliłam to okazaje się że nie było tak źle. 🙂
    Ale poza tym The Secret kojarzy mi się bardzo pozytywnie. 😉 A list z Hogwartu jeszcze przyjdzie, tylko poczta się spóźnia… już od 9 lat 😀

    • Jeśli wydaje Ci się że coś Ci dobrze poszło, to jesteś nastawiona na bardzo dobry wynik, przez co czujesz rozczarowanie, że nie poszło tak dobrze jak miało. A jak uważasz że coś poszło źle, to jesteś nastawiona na najgorszy scenariusz, przez co cieszy Cię każdy sukces. Ja w każdym bądź razie tak to rozumiem.
      A co do szybkości przychodzenia sytuacji życiowych, to ze szczerym sercem mogę stwierdzić, że cierpliwość popłaca.

      A na list z Hogwartu też wciąż czekam. 🙂