A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać

Na biurku leży laptop, włączony od kilku godzin, jednak pomimo czasu zamiast kilku stron napisanej pracy, jest zaledwie kilka słów. Na około są książki, leżące w nieładzie, kartki a na nich nabazgrane najważniejsze myśli. Obok setny już kubek gorącej herbaty. Moje ręce powinny teraz stukać o klawiaturę i pisać pracę, którą muszę jeszcze dzisiaj oddać. Jednak zamiast pisać siedzę i tępo patrze się przez okno. Widzę ulicę, samochody, ludzi śpieszących się gdzieś, widzę latające ptaki, psa szukającego idealnego miejsca na jego potrzeby fizjologiczne, rutyna, codzienność i nic ponad to. I właśnie wtedy pojawia się myśl.

A może by tak rzucić to wszystko, spakować się i wyjechać?

To nie pierwszy raz kiedy w mojej głowie pojawia się taka myśl. To dość pociągające, wizja dalekich podróży, niesamowitych przygód niczym historia Bilbo Bagginsa. Tylko do moich drzwi nie puka zgraja krasnoludów i nie proponuje mi niebezpiecznej przygody życia. Chyba, że moją własną zgrają krasnoludów jest właśnie owa myśl. Powiedzieć jej tak? A może, schować ją głęboko do szuflady i zamknąć na klucz. Przecież takie jest życie, trzeba studiować, uczyć się, pracować, zarabiać, osiągać kolejne szczeble kariery, spotkać księcia z bajki, wziąć ślub, urodzić gromadkę uśmiechniętych dzieci, zestarzeć się i siedzieć w bujanym fotelu przed kominkiem i wspominać.

Wspominać. Tylko co wspominać? Szarą rzeczywistość realizowania swoich pseudo marzeń i kariery zawodowej?  A może te kilka chwil spędzonych na romantycznym spacerze brzegiem morza?

unsplash_5244808e6b835_1

Romantyczne spacery nie są złe, ale czy to jest właśnie to czego chce się od życia? Czy chcemy by nasze życie było zmodyfikowaną kopią życia osoby którą mijamy na ulicy? Tego własnie chcemy? Monotonii, znudzenia, kopi innego człowieka. Podobno każdy z nas jest inny. Czy aby na pewno? Czy nie jest tak, że wszyscy tak na prawdę jesteśmy tacy sami. Przecież taki jest świat, kreujemy się na kopię innej osoby, chcemy być tacy jak ktoś. A potem idziemy tłumnie niczym armia hoplitów. Identycznych, w tych samych zbrojach, z tym samym wyrazem twarzy, wykonując te same ruchy, których zażąda od nas ktoś stojący wyżej w hierarchii.

Właśnie w tym momencie pojawia się ta myśl. Chęć wyjścia z szeregu, chęć przeżycia czegoś innego. Myśl rzucenia wszystkich planów, zostawienia studiów, spakowanie plecaka i pójście w świat. W podróż życia, w pogoni za szczęściem, w poszukiwaniu ósmego koloru tęczy. Do tego potrzeba jednak odwagi. Odwagi, którą tak ciężko jest w dzisiejszych czasach odnaleźć, odwagi która wymaga przezwyciężenia strachu, ale boimy się i jest to od nas silniejsze.

Ludzie się boją zostawiać wszystko za sobą, boją się palić mosty, boją się że nie będą mieli dokąd wrócić, boją się co mogą spotkać za zakrętem. Boją się utraty siebie, boją się zmiany. Boją się szczęścia. Właśnie dlatego często tkwią w tej nieszczęśliwej bańce, użalając się nad sobą i zamiast coś zrobić brną dalej. Dalej robią codziennie te samo śniadanie, wsiadają w ten sam autobus i jadą do tej samej nudnej pracy, jedzą tą samą sałatkę na obiad i kupują tą samą pizzę na kolacje, by potem położyć się do tego samego łóżka i rano obudzić się z tym samym poczuciem nieszczęścia.

11843368213_6c58b49694_b

A może po prostu jutro zamiast w pociąg do Krakowa, wsiądę w jakikolwiek inny? Niczym jak śpiewa Maryla Rodowicz.

I Wsiąść do pociągu byle jakiego,
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet,
Ściskając w ręku kamyk zielony,
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle

  • klarr

    Czy Ty mi czytasz w myślach? 😉