A czy Ty lubisz święta?

Od paru dni większość stron internetowych, portali społecznościowych i blogów aż kipi od przeróżnych tekstów na temat świąt. Ludzie wyrażają swoją opinię na ten temat, jednak większość z nich to albo kocham święta albo ich nie nienawidzę. A ja tak naprawdę nie wiem czy je lubię czy nie jednak wiem, że ani ich nie kocham ani ich nie nienawidzę, chociaż do tego drugiego chyba mi bliżej.

Od kiedy pamiętam zawsze z utęsknieniem wyczekiwałam na święta, w tym roku też! Ogromną przyjemność sprawia mi oglądanie udekorowanych świątecznie miast czy wielkich choinek na rynkach i w centrach handlowych. Lubię dekorować pokój, ubierać choinkę, lubię klimat zapalonych lampek, lubię też świeczki o zapachu pomarańczy z cynamonem. Uwielbiam zapach żywej choinki, lubię pierniki polane czekoladą. Lubię pakowanie prezentów. Lubię kalendarze adwentowe, lubię poranne roraty. Wszystko to uwielbiam, naprawdę! Tylko kiedy te święta już się zbliżają, kiedy już zaczynam czuć ich głośny oddech za plecami coś we mnie zaczyna pękać, a cała magia świąt gdzieś znika, zupełnie jakby rozpłynęła się w powietrzu.

Uświadamiam sobie wtedy, że święta nie są wcale takie piękne, piękne jest tylko moje wyidealizowane wyobrażenie o nich, wiecie takie święta z wielką kochającą się rodziną, z piękną choinką i kolędami śpiewanymi przy stole, z lepieniem wielkiego bałwana i z grubymi swetrami z motywem mikołaja. Zupełnie tak jakby wziąć pierwszy lepszy film o świętach. Jest tylko jeden mały problem, takie święta nie istnieją, albo przynajmniej ja nigdy się z takim obliczem Bożego Narodzenia nie spotkałam.

Zdaję sobie sprawę z tego, że mało które rodziny są idealne, jednak w świętach najbardziej przeszkadza mi sztuczność. Tak, sztuczność. Wiem, że jest to czas kiedy powinniśmy być dla siebie mili, kiedy powinna królować miła atmosfera. Jednak ta atmosfera jest sztuczna! I wbrew wszystkiemu bardzo mocno to czuję, wiem, że życzenia które składa mi wujek czy ciocia są w jakimś stopniu szczere, jednak wiem też to, że gdyby mnie tam nie było to by mi tych życzeń nie złożyli, zwyczajnie w świecie by o tym zapomnieli. Właśnie przez to mam wrażenie że bycie dla siebie miłym w święta jest trochę wymuszone. Bo jeśli nie potrafimy ze sobą rozmawiać, jeśli nie potrafimy być dla siebie mili na co dzień to dlaczego mamy być mili przez te kilka grudniowych dni? Nie rozumiem tego i pewnie nigdy nie zrozumiem, ale tak właśnie czuję.

picjumbo.com_HNCK2737

Jednak pomimo tej sztuczności, pomimo braku idealnych świąt, wiem że 24 grudnia jest dniem magicznym. Uwielbiam lepienie pierogów i uszek wraz z mamą i babcią. Lubię zastawianie stołu i kocham pyszne wigilijne jedzenie, z wyjątkiem karpia. Jednak nie lubię dzielić się opłatkiem, nie lubię składać życzeń i nie lubię ich dostawać. I co roku siedząc przy wigilijnym stole magia pięknych, radosnych świąt pryska, a na jej miejsce siada szara rzeczywistość. Szara, ale myślę że nie jest smutna. Jest normalna, nie idealna, nie najgorsza, po prostu zwyczajna.

Zwykła. Ale czy święta powinny być zwykłe? Święta powinny być odskocznią od codzienności, powinny być od niej inne. Powinny przynosić radość i szczęście. Powinny dawać nam moment na odpoczynek i oderwanie się od codziennej gonitwy. Powinny okazywać nam miłość i sprawiać, że wyczekujemy na nie przez długi  czas. Święta nie powinny być zwyczajne, powinny być niezwykłe.

Ale nie są.

Czy lubię święta?
Nie, nie lubię świąt.

picjumbo.com_HNCK3303
 
  • klarr

    Jest jeszcze jedna rzecz, ktora potrafi zepsuć całą magię świąt: oglądanie telewizji, jako jedyna świąteczna rozrywka. A co do życzeń to myślę, że składanie i otrzymywanie ich moze sprawiać ogrąmną radość, ale od osób, na ktorych nam naprawdę zależy lub z którymi jesteśmy zżyci. Sama złapałam się w tym roku, że wolałabym ominąć łamanie się opłatkiem z rodziną, ale chętnie zrobiłabym to z najbliższymi przyjaciółmi.
    Oczekiwanie na święta jest piękne i magiczne. Same świeta już niekoniecznie 😉